Nie chciałem być sprzedawcą. Chciałem tylko nauczyć się rozmawiać

Nie trzeba mówić gotowymi formułkami, żeby dobrze prowadzić rozmowę sprzedażową. Zobacz, jak pytania, słuchanie i prosta struktura pomagają klientowi podjąć decyzję.

Dwie osoby prowadzą spokojną rozmowę biznesową przy stole

Można nauczyć się rozmawiać z klientem bez przyjmowania roli nachalnego sprzedawcy. Punktem wyjścia jest zrozumienie jego sytuacji: po co przyszedł, co próbował już zrobić i czego potrzebuje, by podjąć decyzję. Dopiero wtedy warto przedstawić rozwiązanie, omówić jego warunki i zapytać, czy ma ono dla niego sens. Właśnie tak można patrzeć na naturalny closing – jako na umiejętność prowadzenia uczciwej, uporządkowanej rozmowy.

Poniższa historia jest przykładem edukacyjnym. Nie przedstawia doświadczenia konkretnego uczestnika Akademii Closingu.

„Sprzedaż” była słowem, które od razu budziło opór

Kiedy myślałem o rozmowie sprzedażowej, widziałem kogoś, kto ma gotową odpowiedź na każde „nie”. Kogoś, kto słucha tylko po to, żeby znaleźć argument i jak najszybciej wrócić do swojej oferty.

Nie chciałem tak rozmawiać z ludźmi. Nie miałem problemu z opowiadaniem o czymś, co uważam za wartościowe. Trudność zaczynała się w chwili, gdy po drugiej stronie pojawiały się wątpliwości. Czy powinienem dalej pytać? Wyjaśnić cenę? A może każde kolejne zdanie będzie już wywieraniem presji?

Najłatwiej było wtedy wycofać się i powiedzieć: „Proszę się zastanowić”. Brzmiało to uprzejmie, ale często kończyło rozmowę, zanim obie strony naprawdę wiedziały, na czym stoją. Klient zostawał z pytaniami, których nie wypowiedział. Ja zostawałem z domysłami.

Z czasem zrozumiałem, że chcę nauczyć się czegoś bardziej podstawowego niż „techniki sprzedaży”. Chcę umieć zapytać o ważną rzecz bez skrępowania, wysłuchać odpowiedzi i jasno powiedzieć, co mogę zaproponować.

Czym jest naturalny closing?

Naturalny closing to uporządkowana rozmowa, w której najpierw rozpoznaje się potrzeby klienta, następnie sprawdza dopasowanie rozwiązania, a na końcu pomaga mu podjąć świadomą decyzję.

Słowo „closing” bywa kojarzone wyłącznie z ostatnim pytaniem: „Czy kupuje pan dzisiaj?”. W praktyce zakończenie rozmowy zależy od tego, co wydarzyło się wcześniej. Jeśli nie wiadomo, jaki problem klient chce rozwiązać, trudno uczciwie uzasadnić propozycję. Jeśli nie omówiono ograniczeń oferty, trudno oczekiwać, że klient podejmie spokojną decyzję.

W podejściu do naturalnego closingu, z którym Akademia Closingu wiąże naukę prowadzoną przez Oskara Litwina, ważne są autentyczność, słuchanie i diagnoza. Warto jednak przełożyć te słowa na konkretne zachowania. Autentyczność oznacza między innymi przyznanie, że dane rozwiązanie nie będzie odpowiednie dla każdego. Słuchanie oznacza sprawdzanie, czy dobrze zrozumieliśmy odpowiedź. Diagnoza oznacza zadawanie pytań, zanim zaczniemy przedstawiać ofertę.

Pierwsza zmiana: przestałem przygotowywać odpowiedzi na wszystko

Na początku sądziłem, że dobra rozmowa wymaga błyskawicznych reakcji. Klient zgłasza obawę, a ja natychmiast powinienem ją rozwiać. Klient pyta o cenę, a ja powinienem umieć przekonująco uzasadnić każdą złotówkę.

Takie nastawienie utrudniało słuchanie. Kiedy w głowie układałem odpowiedź, łatwo było przeoczyć to, co klient właśnie powiedział.

Wyobraźmy sobie, że ktoś mówi: „Nie wiem, czy teraz jest dobry moment”. Można od razu opowiedzieć o kosztach odkładania decyzji. Ale można też zapytać: „Co sprawia, że ten moment budzi wątpliwości?”. Odpowiedź może dotyczyć budżetu, braku czasu, wcześniejszego rozczarowania albo tego, że klient po prostu nie widzi jeszcze związku między ofertą a swoim celem.

To są różne sytuacje. Wymagają różnych odpowiedzi, a czasem uznania, że dziś nie ma podstaw do współpracy. Bez pytania pozostałyby jedną ogólną „obiekcją”.

Pytanie ma coś wyjaśnić

Dobre pytania nie muszą brzmieć szczególnie błyskotliwie. Powinny pomagać obu stronom zrozumieć sytuację. Na przykład:

  • „Co skłoniło Cię do rozmowy właśnie teraz?”
  • „Co próbowałeś już zrobić?”
  • „Co w obecnej sytuacji jest dla Ciebie najbardziej uciążliwe?”
  • „Po czym poznasz, że wybrane rozwiązanie działa?”
  • „Co musisz wiedzieć, żeby móc podjąć decyzję?”

Nie chodzi o odczytanie całej listy. Jeśli klient odpowiedział już na któreś z tych pytań, nie trzeba zadawać go ponownie. Rozmowa wymaga uwagi, a nie zaliczenia kolejnych punktów.

Druga zmiana: nauczyłem się sprawdzać, czy dobrze rozumiem

Samo zadawanie pytań nie wystarcza. Można usłyszeć odpowiedź i błędnie dopisać do niej własną interpretację.

Klient mówi na przykład: „Zależy mi na większym spokoju w zespole”. Dla jednej osoby będzie to oznaczało mniej pilnych telefonów. Dla innej — wyraźny podział odpowiedzialności. Jeśli przedstawię ofertę, zakładając pierwsze znaczenie, mogę mówić długo i zupełnie nie trafić w potrzebę.

Pomaga proste sprawdzenie: „Jeśli dobrze rozumiem, najbardziej zależy Ci na tym, żeby każdy wiedział, za co odpowiada, i żeby mniej spraw wracało do Ciebie. Tak?”. Klient może potwierdzić albo poprawić. W obu przypadkach rozmowa idzie do przodu.

Takie podsumowanie jest też okazją, by zauważyć rozbieżność. Bywa, że ktoś początkowo pyta o jedną usługę, a po kilku minutach okazuje się, że jego główny problem leży gdzie indziej. Lepiej odkryć to przed przedstawieniem oferty.

Trzecia zmiana: oferta zaczęła wynikać z rozmowy

Kiedy obawiałem się sprzedaży, przedstawienie oferty wydawało mi się momentem, w którym muszę nagle zmienić ton. Najpierw zwykła rozmowa, a potem „część handlowa”.

Ten podział znika, gdy propozycja odnosi się do tego, co klient sam wcześniej wyjaśnił. Nie trzeba opowiadać o wszystkich funkcjach, etapach czy zaletach produktu. Trzeba pokazać, które elementy odpowiadają na rozpoznaną potrzebę, jak wygląda współpraca i czego oferta nie obejmuje.

Może to brzmieć tak: „Powiedziałeś, że największym problemem jest brak przewidywalnego procesu. W tym rozwiązaniu zaczynamy od uporządkowania etapów i odpowiedzialności. To może pomóc w tej części, o której rozmawialiśmy. Nie rozwiąże natomiast samo z siebie problemu z dostępnością ludzi w zespole”.

Ostatnie zdanie nie osłabia rozmowy. Daje klientowi informację potrzebną do oceny propozycji. Uczciwe przedstawienie ograniczeń jest szczególnie ważne, gdy decyzja wiąże się z większym wydatkiem albo dłuższym zobowiązaniem.

Co zrobić, jeśli oferta nie pasuje?

Powiedzieć to wprost. Można wyjaśnić, czego brakuje do sensownej współpracy lub dlaczego inny rodzaj rozwiązania lepiej odpowiada na sytuację klienta.

Umiejętność rozpoznania niedopasowania też należy do dobrej rozmowy sprzedażowej. Oszczędza czas obu stron i pozwala zachować spójność między tym, co obiecujemy, a tym, co możemy dostarczyć.

A co z ceną i wątpliwościami?

O cenie warto mówić jasno. Klient powinien wiedzieć, ile zapłaci, co obejmuje ta kwota i czy pojawią się dodatkowe koszty. Bez tych informacji trudno mu podjąć świadomą decyzję.

Kiedy słyszę „to drogo”, staram się nie zgadywać, co klient ma na myśli. Być może kwota przekracza jego budżet. Być może spodziewał się innej ceny albo nie widzi jeszcze, jak proponowane rozwiązanie pomoże mu osiągnąć cel. Mogę wtedy zapytać: „Co budzi największą wątpliwość: sama kwota czy to, co otrzymasz w tej cenie?”.

Odpowiedź wyznacza dalszy kierunek rozmowy. Ograniczonego budżetu nie zmienią kolejne argumenty. Niejasny zakres oferty mogę natomiast wyjaśnić, a zauważone niedopasowanie uczciwie omówić.

Nie szukam „kontry” na każdą wątpliwość. Najpierw chcę zrozumieć, czego ona dotyczy.

Bez sztywnego skryptu nadal można mieć strukturę

Kiedy słyszałem, że rozmowa może być naturalna, przez chwilę rozumiałem to jako pełną improwizację. To również okazało się męczące. Bez przygotowania łatwo zapomnieć o ważnej kwestii, przeskoczyć od razu do prezentacji oferty albo zakończyć rozmowę bez ustalenia kolejnego kroku.

Struktura pomaga pilnować sensu rozmowy. Można oprzeć ją na kilku etapach:

  1. Cel rozmowy: po co klient przyszedł i czego chce się dowiedzieć?
  2. Sytuacja: co dzieje się teraz, co już próbował zrobić i co mu przeszkadza?
  3. Dopasowanie: czy proponowane rozwiązanie odpowiada na tę potrzebę?
  4. Warunki: jak wygląda zakres, cena, czas i odpowiedzialność obu stron?
  5. Decyzja: co klient myśli o propozycji i jaki jest uczciwy następny krok?

Nie trzeba wypowiadać tych punktów w tej kolejności co do słowa. Pomagają jednak zauważyć, czy rozmowa daje klientowi informacje potrzebne do decyzji. Przed spotkaniem warto też znać własną ofertę na tyle dobrze, by móc wyjaśnić jej ograniczenia i odpowiedzieć na konkretne pytania.

Zapytanie o decyzję nie musi oznaczać nacisku

Najdłużej unikałem końcówki rozmowy. Potrafiłem pytać, słuchać i opowiedzieć o rozwiązaniu, ale gdy przychodziła pora na decyzję, mówiłem: „To odezwij się kiedyś, jeśli będziesz zainteresowany”.

Nie dawałem klientowi przestrzeni. Zostawiałem go bez ustalenia, czy propozycja jest dla niego jasna i czy cokolwiek jeszcze stoi na przeszkodzie.

Teraz widzę różnicę między zapytaniem a naciskiem. Można powiedzieć: „Jak oceniasz tę propozycję po naszej rozmowie?” albo „Czy masz już informacje potrzebne do decyzji?”. Jeśli klient potrzebuje czasu, można uzgodnić, do kiedy i jakie kwestie chce sprawdzić. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, należy ją uszanować.

Świadoma decyzja może oznaczać zakup, odłożenie sprawy albo rezygnację. Rolą osoby prowadzącej rozmowę jest pomóc klientowi zrozumieć dostępne rozwiązanie, a nie odebrać mu wybór.

Jak ćwiczyć rozmowy z klientem, jeśli dopiero zaczynam?

Samo poznanie etapów rozmowy nie sprawi, że od razu będą brzmiały naturalnie. Potrzebna jest praktyka i przyjrzenie się temu, co dzieje się podczas konkretnych rozmów.

Na początek wybrałbym jedną umiejętność. Na przykład przez kilka rozmów skupiłbym się na dopytywaniu, zanim zaproponuję rozwiązanie. Później ćwiczyłbym krótkie podsumowanie potrzeb klienta. Dopiero w następnej kolejności przyjrzałbym się temu, jak przedstawiam ofertę i pytam o decyzję.

Po rozmowie warto zapisać trzy rzeczy: czego dowiedziałem się o sytuacji klienta, co nadal pozostaje niejasne i w którym momencie zacząłem zakładać coś bez sprawdzenia. Taka krótka analiza daje więcej niż ogólna ocena: „Poszło dobrze” albo „Nie umiem sprzedawać”.

Pomocne są też ćwiczenia rozmów z drugą osobą. Nie po to, by nauczyć się idealnej odpowiedzi na każdą wątpliwość, lecz by oswoić się z pytaniem, ciszą i jasnym przedstawianiem warunków. Jeśli ktoś myśli o pracy closera, taka praktyka pozwala również sprawdzić, czy lubi samą pracę z klientem, zanim zacznie szukać pierwszych ofert współpracy.

W końcu przestałem wybierać między uczciwością a sprzedażą

Nie chodziło o to, że nagle polubiłem słowo „sprzedawca”. Zmieniło się moje wyobrażenie o tym, jak może wyglądać rozmowa z klientem.

Dziś potrafię wysłuchać odpowiedzi, nawet jeśli nie prowadzi do mojej oferty. Cenę przedstawiam jasno, bez przepraszania za nią. Pytam o decyzję i przyjmuję ją taką, jaka jest. A kiedy moje rozwiązanie nie pasuje do sytuacji klienta, mówię o tym wprost.

Właśnie tego chciałem się nauczyć od początku. Sprzedaż przestała być dla mnie zestawem zdań do wypowiedzenia. Stała się rozmową, za której jasność biorę odpowiedzialność.

FAQ

Czy można nauczyć się sprzedaży, jeśli nie lubi się „sprzedawać”?

Tak. Warto zacząć od rozpoznania, co budzi opór. Jeśli jest nim presja i wygłaszanie gotowych formułek, można ćwiczyć prowadzenie rozmowy opartej na pytaniach, słuchaniu i jasnym przedstawieniu oferty.

Jak nauczyć się rozmawiać z klientem?

Ćwicz jedną umiejętność naraz: zadawanie pytań o sytuację, podsumowywanie odpowiedzi, przedstawianie dopasowanego rozwiązania i pytanie o decyzję. Po każdej rozmowie sprawdź, co zrozumiałeś i czego nie doprecyzowałeś.

Czym closing różni się od zwykłej rozmowy?

Closing ma określony cel i strukturę. Pozwala ustalić potrzebę klienta, sprawdzić dopasowanie oferty, omówić warunki i dojść do jasnej decyzji lub ustalenia kolejnego kroku.

Czy w closingu trzeba korzystać ze skryptu?

Nie trzeba mówić według sztywnego tekstu. Potrzebna jest jednak znajomość oferty i struktura, która pomaga nie pominąć potrzeb klienta, warunków współpracy oraz decyzji.

Co powiedzieć, gdy klient odpowiada „muszę się zastanowić”?

Można zapytać, nad czym konkretnie chce się zastanowić i czy brakuje mu jakiejś informacji. Jeśli potrzebuje czasu, warto uszanować to i ustalić dogodny sposób dalszego kontaktu.

Czy zadawanie wielu pytań nie zniechęci klienta?

Może, jeśli pytania są mechaniczne albo nie mają związku z odpowiedziami. Warto pytać tylko o rzeczy potrzebne do zrozumienia sytuacji i wyjaśniać, dlaczego dana kwestia ma znaczenie.

Kiedy zakończyć rozmowę bez proponowania oferty?

Gdy potrzeby klienta są poza zakresem rozwiązania, istotne warunki nie są dla niego odpowiednie albo nie ma wystarczających informacji, by rzetelnie ocenić dopasowanie. Warto wtedy jasno powiedzieć dlaczego.

Jeśli chcesz przećwiczyć taki sposób prowadzenia rozmów, poznaj podejście Akademii Closingu i Oskara Litwina na oficjalnej stronie Akademii.

💻 BEZPŁATNE SZKOLENIE
Jak zacząć zarabiać jako closer? (przykłady, know-how)
Jak zacząć zarabiać jako closer?
(przykłady, know-how)

Jeśli chcesz poznać zawód closera od środka, odkryć jak zacząć bez kontaktów, w sposób anonimowy i bez zakładania firmy, a jednocześnie sprawdzić czy jest to coś czego możesz się nauczyć, to możesz zapisać się na bezpłatne szkolenie online 

Okładka darmowego 5-dniowego kursu "Zawód: High-Ticket Closer" – jak zacząć zarabiać na cudzych ofertach bez własnego produktu i wciskania.
📩 5 dni do pierwszych płatnych wyników jako Closer
Odbierz darmowy 5-dniowy kurs

Bezpłatny 5-dniowy kurs e-mailowy pokazujący dokładny system, dzięki któremu nowicjusze bez doświadczenia zaczynają zarabiać na rozmowach sprzedażowych – bez własnego produktu, bez social mediów i bez umiejętności sprzedaży. 

Okładka darmowego 5-dniowego kursu "Zawód: High-Ticket Closer" – jak zacząć zarabiać na cudzych ofertach bez własnego produktu i wciskania.
📩 5 dni do pierwszych płatnych wyników jako Closer
Odbierz darmowy
5-dniowy kurs

Bezpłatny 5-dniowy kurs e-mailowy pokazujący dokładny system, dzięki któremu nowicjusze bez doświadczenia zaczynają zarabiać na rozmowach sprzedażowych – bez własnego produktu, bez social mediów i bez umiejętności sprzedaży. 

Nie zapomnij udostępnić tego posta!

Inni czytali także te wpisy

Wolność zaczyna się od właściwej rozmowy
Wolność zaczyna się
od właściwej rozmowy

Zostań High-Ticket Closerem

Poznaj zawód przyszłości, w którym możesz zarabiać na ofertach innych, bez doświadczenia, płatnych reklam czy tworzenia swoich social mediów. Wystarczą umiejętności rozmowy, a reszty nauczysz się z nami.

Twój pierwszy dzień już leci na skrzynkę

W ciągu najbliższej minuty lub dwóch dostaniesz ode mnie maila z instrukcją, jak zacząć.

Masz pytania? Po prostu odpisz na maila. Odpowiadam osobiście.

Teraz przejdź do skrzynki i zacznij pierwszy dzień mini-serii.
To może być początek zupełnie nowego etapu w Twoim życiu zawodowym.

– Oskar Litwin

PS. Jeśli nie widzisz wiadomości – sprawdź folder spam, oferty albo społeczności. Czasem emaile lubią się tam ukryć.

Twój pierwszy dzień już leci na skrzynkę

W ciągu najbliższej minuty lub dwóch dostaniesz ode mnie maila z instrukcją, jak zacząć.

Masz pytania? Po prostu odpisz na maila. Odpowiadam osobiście.

Teraz przejdź do skrzynki i zacznij pierwszy dzień mini-serii.
To może być początek zupełnie nowego etapu w Twoim życiu zawodowym.

– Oskar Litwin

PS. Jeśli nie widzisz wiadomości – sprawdź folder spam, oferty albo społeczności. Czasem emaile lubią się tam ukryć.

Zostań High-Ticket Closerem

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.